czwartek, 7 sierpnia 2014

Tyle roboty...

Nie wysypiam się.

Jeszcze, jak R był w domu potrafiliśmy wstawać nawet o 8 rano i czułam się świetnie. Co prawda spałam wtedy często na popołudnie, nawet godzinkę, ale nawet jeśli nie, to rano byłam wypoczęta. Teraz rytm się rozregulował.
R. pracuje do 22 i zanim zjemy, czasem coś oglądniemy, to na zegarku wybija północ plus moja bezsenność. Rano wstaję o 7 do toalety, oczy szeroko otwarte, żyć nie umierać! Ale mąsz jeszcze śpi, więc po co mi wstawać. Przytulam się do jego pleców, a dwie godziny później jest rzeźnia. Ledwo otwieram powieki, tępy ból głowy nie daje spokoju. Na popołudnie, kiedy chcę się przespać nie daję rady. Jedynie bardziej się męczę. Co robić? Weekend już blisko, przyszły tydzień też się nieźle kreuje, to może jeszcze odpocznę przed porodem :) jeszcze 16 dni do terminu!

Upały u nas odpuściły. Na zewnątrz jest bardzo przyjemnie, słonecznie, lekko wietrznie i aż chciałoby się już wyjść na spacer z Jakubkiem. Jednak on jakoś wcześniej nie zamierza wyjść. Mimo coraz mocniejszych dolegliwości skurczowych. Jedynie stuka, puka, szpera mi przy żebrach, rozciąga biodra, kuje po krzyżu (ciężarny chód rzeczywiście jest kaczkowaty - tłusto kaczkowaty).

Dziś była u nas pani Barbara - nawiasem mówiąc świetna kobieta - i miałam domową akupunkturę. Dowiedziałam się, że brzuch mam jeszcze dosyć wysoko i urodzę po terminie! Pocieszyła bardzo ;p poleciła dużo seksu, żeby sprawę przyspieszyć. Mina mojego R. bezcenna.

Tak więc... dziś krótko. Bo w końcu trzeba brać się do roboty :D

PS Ciężarna ja nie lubię kąpieli. Leżę na plecach - źle, próbuję się lekko przekręcić - daje radę, ale ile można z pianą przy ustach? Znów na plecy - coraz cięższy oddech. Ostatecznie robi mi się słabo i po 10 minutach wychodzę. Mmm a ten jabłuszkowy płyn tak pachnie ^^

6 komentarzy:

  1. Pod koniec ciąży budziłam się z 4 razy w nocy, bo pęcherz miałam chyba wielkości naparstka :D Także też się raczej nie wysypiałam. Mąż się śmiał, że przygotowanie do nocnego wstawania...
    A co do kąpieli - miałam tak samo ;) Niestety pod koniec brałam już tylko prysznic :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pociesz mnie tylko, że teraz znajdujesz czas na odprężające kąpiele! ;p

      Usuń
  2. Ja wstaje średnio co 3-4 godziny :) niestety korzystam tylko z prysznica który trochę przynosi ulgę na ból pleców :) no ale już tak mało zostało dlatego czym predzej bierzcie się do roboty hihi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całkiem nieźle udaje mi się przesypiać noce :) trzymam kciuki za Twój dzień! Zdrowia dla Ciebie i Aurelki! :)

      Usuń
  3. Mój mąż też tak późno wraca z pracy i pomimo wielkich chęci by spędzić z nim troszkę więcej czasu, nie daję rady i o północy, a czasem jeszcze wcześniej kładę się spać. Nie pamiętam już kiedy obejrzeliśmy jakiś film :S Życzę wytrwałości i oby Jakubek się nie ociągał z wyjściem na ten świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie powinnam dziękować, by się nie uparł i nie siedział aż dwa tygodnie po terminie :p ale już ma być co będzie - dziękuję :) a dla Ciebie chwil kilka na filmy i inne z mężem;)

      Usuń