poniedziałek, 18 sierpnia 2014

40 TC - co u nas?

Buba

- jest w pełni rozwinięty i gotowy do przyjścia na świat
- waży około 3,2 - 4 kg (niestety nie wiem ile mniej więcej waży nasza Buba)
Ja

- nasilają się skurcze przepowiadające
- nasilają się wszystkie wcześniejsze objawy 




Nie sądziłam, że przyjdzie mi pisać ten post. Post z 40 tygodnia. Chyba za bardzo uparłam się na wcześniejszy poród :) Jakubko wylał mi na głowę kubeł zimnej wody (szkoda, że nie płodowej ;p). A tu proszę. Drugi dzień czterdziestego tygodnia. W sobotę wybije planowany czas porodu. Czy już będziemy razem?

Ten ostatni tydzień, to mały bandyta jest. Kobieta budzi się rano i zastanawia, czy to może dziś urodzi. Zastyga przy każdym mocniejszym skurczu i patrzy na zegarek. Teraz? Dziś? Jutro? 

Ostatni tydzień, to też czas wspomnień. Patrzę na zdjęcia Okruszka w 8, 13, 20 tygodniu i wzruszenie ściska mi gardło. Potem wertuję swoje zdjęcia z brzuszkiem. Z takim ledwo widocznym, a jak dumnie noszonym i uważanym za największy skarb! Każdy tydzień, z początku strachliwy, potem był coraz bardziej ekscytujący. Do dziś pamiętam wizytę na której dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli synka. To był 14 tydzień. Wielki szok i radość. Duma mojego R. Do dziś mam przed oczami jego ucieszone oczy, kiedy dostaliśmy zdjęcie 3d, gdzie uwieczniony jest "chłopięcy dowód". Dzwonienie do rodziców po każdej wizycie i ich radość. Ich pytania. To, jak kupiliśmy łóżeczko, pierwszy większy zakup. I każdą kolejną rzecz. Pierwszy raz, gdy poczułam ruch Okruszka. Stałam wtedy w kuchni, przy blacie. Zabulgotało mi w brzuchu i wiedziałam na pewno. Zastygłam, by potem podejść do R, oprzeć się o framugę i ze szczęściem powiedzieć mu, że poczułam. On sam również szybko wyczuwał ruchy. Jakieś dwa tygodnie od tamtego czasu? Większość ciąży jego dłoń towarzyszyła mojej skórze :)

Muszę powiedzieć, że ta pierwsza ciąża mnie oszczędziła. Owszem, były mdłości, ale żadnych wymiotów, czy większego zmęczenia. Pierwszy trymestr jedynie okaleczony był strachem. Bardzo uzasadnionym. Pisałam o tym TU. Drugi minął błyskawicznie, połowę w pracy, gdzie co chwilę byłam pytana o mój ledwie widoczny brzuszek (zaczął być widoczny około 16 - 17 tygodnia), a resztę w większości w domu - stwierdziłam wtedy, że lubię być sama ze sobą, lubię czekać na mojego R, sprzątać, gotować obiady, spacerować, po prostu cieszyć się wolnym czasem. Dolegliwości ciążowe? Napadły mnie w trzecim trymestrze, ale nie na samym początku. Około 33 tygodnia odczułam co to znaczy bezsenność ciążowa i zgaga :) Potem doszły bóle, kłucia, uciski, ociężałość. Jednak, jakby przyjrzeć się temu z daleka... było całkiem fajnie! Mam nadzieję, że macierzyństwo obejdzie się ze mną równie łagodnie.

No właśnie, właśnie. W środę mam kolejną wizytę. Jak będziemy jeszcze w dwupaku napiszę co i jak! A tymczasem najmilszego!


3 komentarze:

  1. No zbieraj się już do tego rodzenia bo nie mogę się doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to siedzimy w tym razem :p w tym niedoczekaniu

      Usuń
  2. Czekamy wszyscy chyba w napięciu haha. Życzę Ci lekkiego porodu! I czekam na ten wpis po szpitalny no! :))

    OdpowiedzUsuń