Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzeństwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 lutego 2018

Okruchy Nasze - Kuba Mądrala i Leon Uparciuch Cycosz

Jutro ruszy trzeci tydzień odkąd jesteśmy wszyscy zdrowi. Dwa, odkąd nie pojawił się nawet lekki katar. Oddycham z ulgą, przypominając sobie, jak jeszcze niedawno wydawało mi się, że ten styczeń to jakaś katastrofa i że już z tego nie wyjdziemy. A tu proszę. Kończy się luty. Zaraz marzec zajrzy nam do okien, może przyniesie już, skrawek choćby, wiosny. Co prawda jeszcze nie zaliczyliśmy sanek w pełnym tego słowa znaczeniu, ani lepienia bałwana, ale nadchodzący tydzień, mam nadzieję, zafunduje nam owe atrakcje. A wtedy już tęskniej będziemy patrzeć w stronę "trampki i bluza", bo te kurtki, rękawiczki, szaliki i czapki wychodzą nam uszami. Szczególnie, kiedy trzeba ubrać małego przedszkolaka w ciepłej sali, będąc ubranym po czubek głowy. Zawsze wtedy wychodzę zmachana :D


A jak Twoja zima? Czujesz jeszcze niedosyt, czy raczej przywołujesz wiosnę? Czasem zazdroszczę dzieciom. Kuba np. w ogóle nie przejmuje się zimnem i uwielbia śnieg. Dla niego śniegu mogłoby być po kolana. Mamine.


Leon za dwa miesiące skończy dwa lata. Dwa. W holu mamy dużą ramkę ze zdjęciami chłopaków. Kiedy patrzę, na to, jakim był bobasem, jak tylko leżał i pokazywał dziąsła w uśmiechu trudno mi sobie przypomnieć tamten czas. Serio! Chyba tylko, dzięki temu miejscu pamiętam. Czas leci. Nie czeka na nas. To przecież całkiem niedawno martwiłam się, jak Kuba zareaguje na młodszego brata, jakie będą ich relacje w przyszłości. Doczekać się nie mogłam, jak Leo będzie miał ten rok, by mogli się bardziej "dogadać", zacząć bawić. Dziś mądrzejsza jeszcze o kolejny rok, wiem, że dopiero teraz zaczyna się robić "fajnie". To chyba trochę przerażające, że potrzebowali dwudziestu czterech miesięcy na dotarcie się (Odpowiednią emotką byłaby tutaj ta śmiejąco-płacząca.). I choć teraz nadal mają swoje "upadki", kłócą się o swoje, czasem ugryzą lub uderzą, to "wzlotów" jest na tyle dużo, że rozjaśniają te cienie. Kuba zaskakuje nas codziennie. W troskliwości i dbaniu o Leonka jest niesamowity. Gada, jak najęty, czasem naprawdę buzia mu się nie zamyka. Mówi wiele słów, które nas zaskakują, czasem staje się takim starym malutkim mądralą.



Raz R powiedział chłopakom, żeby pozbierali klocki z salonu, a Kuba tak stanął wśród nich, złapał się pod boki i mówi:
- Wiesz Leoś? Ja to się wkurzałem, a ty?
R. pyta, co go tak zdenerwowało, a on:
- Bo muszę sprzątać, a nie chcę. 

Czasem naprawdę rozkłada nas na łopatki. Jest z niego również mały perfekcjonista. Zaczął kolorować bez wyjeżdżania za linię, rysuje również swoje dzieła. Klocki mają być złożone "tak, jak na obrazku", bez żadnych odstępstw. Jeśli sobie coś umyśli, to trudno mu przegadać. Uparta bestia.

Leon z kolei uwielbia naśladować brata. Gorzej, jeśli stawką są głupstwa. Ostatnio wylali butelkę wody na kanapę i pili ją z niej. Często, gdy np. przygotowuję obiad, czy robię porządki, a Leo zaczyna pojękiwać i wisieć mi na nodze wołam Kubę, by zawołał do siebie Leona i się pobawili. Niekiedy naprawdę działa! Leo tylko usłyszy nawoływanie, to leci od razu. Widzę, że poleciałby za nim tak na koniec świata. Coraz więcej mówi. Powtarza. Zaczął też zwracać się do Kuby. Choć trochę dla niego wkurzająco :D mówi bowiem "baba". Kuba czasem, aż płacze, że nie jest babcią i żeby tak do niego nie wołał. Ale Młodszy uparty. Obaj mają mocne charaktery. Widać, że nie jeden raz będą się ścierać. Widać jednak też, że gdy będzie trzeba będą za sobą.



Zapomniałabym! Leon mając 22 miesiące wciąż używa sobie piersiowo :) W dzień, jeśli jest drzemka i w nocy. Nawet po kilka razy. Mieliśmy oduczać "Cycy" już kilka razy, ale jakoś wciąż nam do tego zbyt daleko. Karmię go więc już pół roku dłużej, niż małego Jakubka. Przed nami też inne zmiany, bo powoli żegnamy się z pampersem. Mam nadzieję, że Leon dostanie się do przedszkola na 2,5 roku, a wtedy ruszy inna sprawa, która na razie mnie dość przeraża, czyli "mama zawodowo po macierzyńskim".

Jeszcze dużo przed nami. A tymczasem dobrego poniedziałku! Odezwij się koniecznie.





Czytaj dalej »

środa, 24 stycznia 2018

Po matkowemu

Dwadzieścia miesięcy. Dwadzieścia miesięcy temu, Kuba również tyle miał. Patrzę na Leonka i próbuję sobie przypomnieć, jaki Starszy wtedy był. Wydawał mi się taki "dorosły", a tak naprawdę był jeszcze malutkim chłopcem, który zderzył się z całkiem nową i dość stresującą sytuacją. Poznał swojego młodszego brata. Brata, który pochłonął większość uwagi jego rodziców. Tyle zmieniło się przez ten czas. Oni. My. Kuba jest wygadanym przedszkolakiem, a Leo nieugiętym łobuziakiem, który chciałby robić wszystko tak, jak jego brat. Czasem są tak podobni. Zgrani. Bawią się razem, opiekują sobą, "gadają". Innym razem, ogień i woda, walczą o jeden mały samochodzik.




W poprzednim roku Młodszy wymagał jeszcze większej uwagi, pomocy, ten rok pokaże nam, jak to inaczej jest już z dwu- i czterolatkiem. Doszliśmy do momentu, gdzie pożegnamy na dobre pieluchy i nocne wstawanie na pierś (tak, Leo jeszcze cyca). Gdzie podczas lata będziemy mogli bardziej się odprężyć. Nadchodzi czas pewnego rodzaju rozleniwienia. I jak , niekiedy żartujemy sobie z R. na temat kolejnego dziecka, wiemy dobrze, że się na nie jeszcze długo nie zdecydujemy. Przed nami przynajmniej dwa lata zbywania pytań "kiedy trzecie?". I choć noworodki rozczulają, kompletowanie wyprawki wywołuje zazdrość, to wiem, że to jeszcze nie nasz czas. Podziękujemy. Odpoczniemy trochę.



Styczeń kończy nam się wirusowo, tak naprawdę całą naszą czwórkę dopadła paskudna grypa, ale zaopatrzyliśmy się w inhalator i walczymy. Zamknięta z chłopcami w domu nie raz i nie dwa czuję, że wybuchnę i czasem, rzeczywiście wybucham. A potem przytulają się, kaszlą i wtuleni zasypiają. Sama wiesz. Wielki wyrzut sumienia wtedy dopada. Tak zwyczajnie po matkowemu.

Powiedz mi koniecznie, czy widzisz ten post. Wystarczy choćby uśmiech. Po ostatnich rewolucjach ze zmianą domeny Blog nie ma praktycznie wyświetleń i chcę wiedzieć, czy nie zgubiłam Cię na dobre. Moc zdrowia! Jeśli masz śnieg i możesz z niego skorzystać, po dziecinnemu, sankowo i bałwanowo, to bardzo zazdroszczę!




Czytaj dalej »

niedziela, 17 grudnia 2017

Tygrysek i Miś

Nawet nie wiesz ile myślałam o Tobie przez ostatnie tygodnie. Jak często wchodziłam tu, by zostawić kilka słów. Wczoraj wygasła mi domena. Przez tydzień zastanawiałam się, czy przedłużyć ją na kolejny rok, zmienić, czy też odpuścić. Tego ostatniego nie lubię. To miejsce tak mnie wchłonęło, kiedyś bardziej, teraz już mniej, ale jednak wciąż jestem nim przesiąknięta. Tęsknię za Tobą. Za Twoim słowem. Czy uśmiechem. Tyle razy postanawiałam, że wrócę, że od tego dnia, tego tygodnia będę. Czasem udawało się na dłużej. Ostatnim razem nie udało się wcale. Więc wolę powiedzieć Ci teraz, że odpuszczać nie zamierzam. Będę tu wracać. Częściej lub rzadziej, ale będę. A Ty bądź dla mnie. Literkami lub emoji.

Jest późny wieczór, dochodzi 23. R. w pracy, a ja uśpiłam Leona, w międzyczasie usnął Jakub. Godzinę temu. Nie myśl, że oni tak późno się kładą! Chyba bym padła. Dosłownie. Wszystko oczywiście zależy od drzemek. Kuba jeśli wytrzymuje cały dzień bez, usypia dość szybko. Leosia natomiast kłaść trzeba wcześnie, koło 12, by potem nie mieć wieczoru pełnego biegania, a potem jęczenia ze zmęczenia. Dziś usnął szybko. I jak co dzień przy piersi. Ma 19 miesięcy. I pomyśleć, że Jakubek w tym wieku od trzech miesięcy był oduczony, a po miesiącu został starszym bratem! Tym razem jednak jest trochę inaczej, Młodszy inaczej traktuje "cycy", czuję, że będzie ciężej z oduczeniem. Tyle że, jak na razie dzień mija za dniem, a ja jakoś się jeszcze tym nie zadręczam. Może poczekamy do wiosny?


Ten mały Miś tylko z pozoru taki niewinny! Stawia się, tupie, krzyczy "nunu" i kiwa paluszkiem. Fajnie się idzie z nim dogadać. Tylko histerie mogłyby go obejść szerokim łukiem. Zapomniałam, jakie one uciążliwe są, bo Kuba już od dawna spokojny. Przeżywamy ostrą jazdę na nową. Ale tak czy inaczej, jest całuśny i kochaśny ten nasz Leo. Do schrupania. 


A Kuba, jak mówi! I jak śpiewa piosenki! Sam od siebie rozpoczyna rozmowy, pełnymi zdaniami nas zaskakuje, chciałby powtórzyć wszystko, co mówimy. I to słowo w słowo. Literka w literkę. Raczej nie tworzy swoich własnych określeń, naśladuje słowa najlepiej jak potrafi. Taka dumna jestem! Jak teraz pomyślę, że kiedyś ten aspekt mnie stresował, to uśmiecham się pod nosem i pytam Starszego "co tam?", a on "spoko mamusia, kocham cię". Dużo rzeczy jest "jego" i czasem nie dopuszcza Młodego do siebie, ale już chwilę potem bawią się w ciszy i skupieniu. Przytulają. Dają buziaki.






Czasem mam dość. Naprawdę dość. Czasem wybucham. Ale ileż razy spojrzę na nich, wiem że to podwójne macierzyństwo jest najlepszym, co mnie spotkało. Co nas spotkało. Decyzja o drugim dziecku w takim odstępie czasu była decyzją bardzo dobrą. Nie tylko dla nas, ale również dla nich.

Czytaj dalej »

poniedziałek, 25 września 2017

Wrzesień w kratkę

Jedenasta jest dobrą porą na ciepłą kawę, kulki Nesquika i Eda Sheerana w tle. Wrzesień minął nam na oswajaniu się z przedszkolem, z wirusem, który rzucił wszystkich na kolana i z moim wyjazdem do Wiednia. Przytuliliśmy tęsknotę, powzdychaliśmy na niekończący się deszcz i z ulgą przyjmujemy poniedziałkowe słońce w tym ostatnim tygodniu września. Tak dobrze zaczął się ten dzień, że kolejne muszą być tylko lepsze.

Jakubek chodzi już do przedszkola bez problemu. Z uśmiechem opowiada o paniach, o dzieciach, o tym co robił. Z dumą pokazał nam swojego pokolorowanego misia wiszącego na wystawie. Jak teraz przypomnę sobie ten stres pierwszego tygodnia, to uśmiecham się z pobłażliwością. Jeszcze wrzesień się nie skończył, a opanowaliśmy pobyt tam, jak i pierwszą chorobę. I to z dala od mamy! Tata super dał sobie radę. A teraz sam "umiera" :D już wiesz o co mi chodzi.




Dla mnie i dla Leona miesiąc ten był zagadką podróżną. Jak Leo da sobie radę osiem godzin w autokarze? Jak odnajdzie się w nowym miejscu? Jak będę go usypiać, karmić, zabawiać? Obawy, jak zwykle okazały się bezpodstawne. Wyjechaliśmy o 14:30 i było naprawdę super. Mimo małej ilości miejsca na nogi udało się zapiąć fotelik i spędził w nim całą podróż. Zrobiliśmy sobie przerwę w Krakowie, potem rozprostował nogi na stacji przy granicy i choć miał przed tym drzemkę, którą miałam nadzieję przeciągnąć w sen nocny, tak daliśmy sobie potem radę. Było ciemno, była ukochana "szmatka" do ciumkania i zmęczona ja, która nie ustępowała, tak że dziecię w końcu usnęło. Sytuacja pokazała nam, że Leo jest po prostu dzieckiem cudownym, które potrafi dostosować się do każdych warunków. Które jest ostrożne, ale i ufne. Od razu zakręcił się przy mojej przyjaciółce i jej brzuchu, głaszcząc i wołając "dzidzia". Nauczył się również mówić "ciocia" i choć wciąż mu powtarzałyśmy, że na wujka trzeba wołać "wujo", tak uparcie wołał "mama" lub "tata" :D spędziliśmy fajnie te dni, mimo niepogody i naszej choroby. W sobotę zwiedziliśmy nawet szpital. Na szczęście Leo mimo brzydkiego kaszlu nie potrzebował silniejszych kuracji, niż tych syropowych i w poniedziałek w nocy wróciliśmy do domu. Leon przespał tym razem całą drogę aż do ósmej. Kolejny wyjazd planujemy już w czwórkę gdzieś na wiosnę :)






Następnym razem koniecznie muszę Ci napisać o tym, jak Kuba się zmienia, jak gadać zaczął! Z resztą! Leon to samo. Naśladuje go we wszystkim, gonią się po całym mieszkaniu i odgrywają scenki. Oczywiście w międzyczasie jest też krzyk i bicie, ale co tam. To chyba będzie się za nami ciągnąć non stop. Ważne, że już teraz, tak szybko po prostu starają się jakoś dogadać. I że Kuba widzi, że z Leonem można już coś wspólnie stworzyć.

A jak Tobie minął ten poniedziałek? Opowiedz koniecznie!

Czytaj dalej »

piątek, 30 czerwca 2017

Rodzeństwo - miesiąc czternasty i trzydziesty czwarty

Kiedy dzieci śpią już o 20, a mąż koczuje w namiocie na rybach, by przywieźć sobotni obiad, wiedz, że napisze się Post. Ciasto czereśniowe jest? Kubuś? Jason Mraz i jego Love is a four letter world? No to zaczynamy!

Dziś mogłam bardzo dobrze zaobserwować te nasze dwa brzdące w ich relacji Starszy Brat - Młodszy Brat. Pożegnaliśmy tatę i schowaliśmy się w zaciszu domowym. Wysypaliśmy klocki i razem z Kubą budowaliśmy dom dla jego autek. Leon chadzał swoimi ścieżkami. Szukał co by tu przegryźć i napić się. Wspinał na łóżko, schodził z niego, buszował w zabawkach, którymi jednak szybko się nudził.

Czasem chłopcy naprawdę potrafią bawić się razem. Tyle tylko, że Młodszy jest jeszcze na etapie fascynacji wszystkim dookoła, wszystkim po trochu i więcej frajdy sprawia mu burzenie, niż budowanie. Jakże inaczej niż naszemu małemu kombinatorowi. Więc ostatecznie wspólna zabawa kończy się krzykiem, gryzieniem, klepaniem Leona po pupie i ogólnym niuniu niuniu. Nasz niebieskooki staje się mimo wszystko coraz szybciej i szybciej małym chłopcem, coraz bardziej ogarniętym, więc wierzę, że już najgorsze za nami i teraz może być już tylko lepiej.


Jakub

Tak się zmienił ten nasz chłopiec w ostatnich miesiącach. Z mówieniem jest nie do poznania. Kiedy pomyślę o naszych zmartwieniach z tym związanych chce mi się z nich śmiać. Chłonie wszystko dookoła, powtarza. Stara się mówić, to o co go prosimy. Uwielbia słowa na M. Mucha, mochro (mokro), mrófka, miś, mycha, to tylko niektóre z jego ulubionych. Powie już pies, wąż, słoń, gdzie wcześniej zastępowały te słowa odpowiednie odgłosy. Tworzy zdania i czuje się taki ważny! Kiedy Leon robi coś nie tak podbiega i pokazuje mu, jak coś trzeba zrobić. Często obserwuje go z boku i uśmiecha się, ciesząc z jego osiągnięć

Ogólnie młodszy brat jest spoko, ale są momenty, kiedy jest tylko "moje, moje" i nie podzieli się za żadne skarby. A przepraszam! Jakie moje! Od jakiegoś czasu jest "Buba". Co prawda nadal mówi "kom" (chodź) i auch (też), ale polski znacznie przeważa i kiedy zrozumie, że "dzidzia" go nie rozumie woła jednak "choś tu".


Odkąd Leon lepiej chodzi/biega są też wspólne gonitwy po ogrodzie i wokół stołu. Kuba niekiedy specjalnie zabiera mu kocyk, żeby się podrażnić i razem pośmiać. Zawsze, gdy coś mu kupujemy pyta o Leona, a gdy sam wykłada pieniądze ze swojego portfela, to lizak dla niego kosztuje 5 groszy, a dla braciszka 20. Jest przekochany z tą troską. Z tym przytulaniem, głaskaniem i całowaniem. Z porankami, gdy zrzuca mnie z łóżka, bo Leon już wstał i trzeba go wyjąć z łóżeczka. Tej miłości jest tyle, że mimo wszystko znacznie góruje nad przepychankami, krzykami i ich pierwszymi małymi kłótniami.


Leon

Od zawsze był bardzo spokojny. I nadal jest. Noce z nim, to igraszka, spacery sama przyjemność. Jednak, jak coś mu się nie spodoba, potrafi dać o tym znać dalekim sąsiadom. Jest ryk (pamiętam, jak nadużywałam tego słowa przy małym Kubie :D), siadanie na podłodze, skłon i grochowe łzy. Rozżala nam się ten Młodszy niemożliwie! I wszystko cichnie, kiedy jest wzięty na ręce! Przytulenie jest dobre na każde zło. Uwielbia się przytulać. Podbiega, wyciąga ręce i daje buziaki. Widzę, jak dużo uczy się od Kuby. Jak chciałby robić wiele rzeczy, które on już może. Jak cieszy się na jego widok. I wtedy, kiedy może się z nim pobawić. Jak lubi zaglądać do każdego kąta. Na ogrodzie biega, kosi trawę i targa psa. Czuje się tu wspaniale. Z dziećmi i z rodziną. 




W ostatnich dniach osłabły nam też karmienia piersią. W dzień zachowuje się tak, jakby nie miał na nie czasu. Czasem złapie, by potem po sekundzie wypluć. W środę pierwszy raz od baardzo dawna czułam ból od nagromadzenia pokarmu. Mam nadzieję, że to delikatny początek zakończenia karmienia. Oboje już dostatecznie się nim nacieszyliśmy i wiem, że Leon dostał to, co najlepsze. Teraz czas na uniezależnienie się. I moją swobodę :)


Kolejna relacja Starszy Brat - Młodszy Brat już pewnie we wrześniu. Leon zmienia nam się każdego miesiąca, z kolei Jakub już za dwa miesiące stanie się wesołym (oby!) przedszkolakiem. Przedszkolnie nam się tu zrobi, jak nic! Nie martw się! Do tego czasu nie zamilknę, na pewno będę się odzywać częściej niż dotychczas ;)

Dobrego wieczoru Tobie!


Czytaj dalej »

czwartek, 30 marca 2017

11 miesiąc życia Leona

Nie mogę w to uwierzyć. Za miesiąc nasz młodszy synek kończy rok. Pamiętam, kiedy był taki malutki i nie mogłam się doczekać tego "doroślejszego" okresu. Kiedy będzie na tyle duży, że nie będzie tak mocno odstawał od starszego brata. I czasem rzeczywiście potrafią siedzieć obok siebie w zgodzie ;) Leon jednak ma w sobie to coś, że wszystko jakoś szybciej się równa. Jest duży, waży 11,5 kilo i dość długi, ubieramy mu rozmiar 86/92. Cieszyłam się na dziedziczenie ubrań, a tu się zaraz okaże, że nie będzie co, bo będą nosić to samo.



Leonek jest naszym małym śmieszkiem. Uwielbia się tulić, dawać buziaki, być wśród nas. Kiedyś wystarczyło posadzić go na dywanie wśród zabawek i spokojnie ugotować obiad. Teraz gotuje ze mną. Wyciąga wszystkie garnki, patelnie i tak właśnie muszę krążyć między przeszkodami. Wszędzie go pełno. Drzwi do łazienki muszą być ciągle zamknięte i trzeba uważać gdzie się kładzie kubki, szklanki. Ciągle też się toczy wojna o zabawki. Zostawić teraz samych Leona i Jakuba, to jak ustawić minutnik bombowy. Leon nawet nie zerka na swoje umilacze czasu, dużo bardziej interesują go te "doroślejsze". No i jest krzyk. I płacz, jeśli zdarzy się Starszemu go uderzyć. Bo Starszy bardzo mocno broni swojego. Jest jego i już. A Leo często na tym cierpi. Choć nie powiem, zdarzają się momenty, kiedy zerkam do nich i widzę przeuroczy obrazek miłości braterskiej, wspólnej zabawy i śmiechu. Oby jak najwięcej ich!



Chłopiec raczkuje, jak nakręcony, czasem wręcz biegnie na tych kolankach. Potrafi podnieść się i stanąć. Stanie wychodzi mu już naprawdę dobrze. Giba się na tych nóżkach, ćwiczy równowagę. Ale zachęcony do pójścia zaczyna się śmiać i wraca do raczkowania. Chodzi trzymany za rączki. Okrąża stół. Mimo, że nie chodzi, jest strasznie ruchliwy. Lubię tą jego leniwość. Serio. Jakub na jedenaście miesięcy postawił pierwsze samodzielne kroki, a ja się cieszę, że Leo z tym zwleka. Jest dzięki temu jeszcze taki dzidziusiowy. W końcu ruszy. A ja będę się łapać za głowę. Na bank.


Końcem miesiąca ruszyliśmy również z projektem "odstawienie" i wcale nie chodzi tu o pierś, Leo w dzień nie nosi pampersa. Oswaja się z nocnikiem, z uczuciem mokrości i suchości. Całkiem ładnie nam to idzie. Jak to zwykle bywa w tym temacie mamy wzloty i upadki, ale sądzę, że na roczek pożegnamy się z pieluchą, przynajmniej w ciągu dnia.




W ogóle taka piękna wiosna u nas! A dziś, to nawet o lecie można mówić. Idealnie się to zgrało z przyjazdem mojej siostry i jej lubym. Byli tydzień i praktycznie cały czas było bardzo ciepło, więc trochę pochodziliśmy i powygrzewaliśmy się na słońcu, a Leo zaliczył swój pierwszy spacer w nosidle na plecach. Było inaczej, było ciekawiej, ale i tak nosimy go częściej z przodu, dla wspólnego komfortu. Nasza przyczepka rowerowa jest też teraz w częstszym użytku i to nie tylko, jako wózek! Doczekaliśmy się rowerów i odbyliśmy już nawet wspólną podróż. Kuba uwielbia taki środek transportu, ostatnio jeździł z tatą tak ponad godzinę. 






Żegnamy marzec i nie możemy doczekać się co przyniesie nam następny miesiąc. Może pierwsze kroki?

A Twoje dziecko ile miało miesięcy, kiedy zaczęło samodzielnie chodzić? Raczkowało przed tym? Podziel się tym koniecznie!


Czytaj dalej »

czwartek, 19 stycznia 2017

Rodzeństwo - miesiąc ósmy i dwudziesty ósmy.

Gdybym miała Ci napisać, jak to jest z tym rodzeństwem miesiąc temu, ten Post byłby naszpikowany żalem i bezsilnością. Od ostatniego Wpisu o rodzeństwie z różnicą dwudziestu miesięcy minęło sporo czasu, w ciągu którego przewinął się u nas chyba najgorszy z możliwych etapów podwójnego macierzyństwa -  popchnij-szturchnij-ugryź. Etap rwania włosów i opadających rąk. Do dziś nie wiem, co dokładnie się stało. Co spowodowało, że Starszy tak krzyczał, że dochodziło do rękoczynów. Próbował na ile może sobie pozwolić? Sprawdzał czego mu nie wolno? Wybuch zazdrości? Jakiś rozwojowy skok? Było ciężko. Miałam Ci o tym tutaj napisać, ale nie znalazłam sił. Może kiedyś spróbujemy to ogarnąć. Na szczęście od tamtego czasu wiele się zmieniło. Mogę już z czystym sercem powiedzieć, że jest naprawdę dobrze.  W końcu mogę odetchnąć z ulgą. I patrzeć przed siebie z niedoczekaniem.





Starszy brat.

Leon zaczął rwać się do chodzenia i co prawda na początku było to zabawne, nieporadne i poza dwoma, trzema kroczkami nie wykazywał więcej chęci, tak teraz potrafi ładnie przejść przez pokój. Kiedy Kuba pierwszy raz to zobaczył ogromnie się cieszył. Serio! Zawołałam go, mówiąc, że Leon do niego idzie, a ten zamarł, klasnął w dłonie i tak słodko się uśmiechnął. Młodszy zmotywowany nawet przyspieszył! A potem Kuba podbiegł do nas, wyrwał jego jedną rączkę i zaczął go ciągnąć. Wiem, że chciał go już wziąć za rękę i pójść pokazywać świat. Wiem to. Niestety, póki Leonek nie poczuje się pewniej, to oprowadzanie musi poczekać. Jednak miło było mieć taki mały wgląd w przyszłość. Jak na filmie zobaczyłam ich, kroczących obok siebie. Za rękę. Zobaczyłam Kubę, jako starszego brata, który pokazuje jak się buduje babki z piasku, jak trzeba się wspiąć na huśtawkę, jak kopać piłkę. Wiosno chodź już!

Innym razem ściągnęłam Leonowi pampersa i posadziłam go na nocniku. Starszy wzniósł alarm, że chce siku, choć robił je dziesięć minut wcześniej. Pomyślałam, że ok, pewnie zazdrosny o swoją własność. A on usiadł, siknął, a potem wstał, pokazał na nocnik i powiedział Leon Tu.




Pamięta jakie samochodziki są czyje i kiedy poproszę o przyniesienie zabawki Młodszego chętnie to robi. Gdy widzi, że Leon zaczyna się dobierać do pilota, czy czołga w stronę małych zabawek krzyczy nunu i macha mu przed oczami paluszkiem. Czasem mam wrażenie, że uczy go więcej niż ja sama to robię ;) Chce go karmić, czesać, smarować kremem. Na nowo go głaska, przytula. I najchętniej to robi, kiedy Leo stoi. W kąpieli oblewa go wodą i udaje, że myje.

- Kuba, będziemy się kąpać, zawołaj Leona.
- Leeeooon. Leeooon. Leon kom. Kom.

Mam wrażenie, że coś zaskoczyło. Może to przez wiek Młodszego. I nie tyle wiek, co umiejętności, pewien stopień ogarnięcia. Leon nie jest już takim małym niemowlakiem, zbliża się do roczku, do chodzenia i do możliwości, bliskich Jakubowi. Nie mogę się doczekać wiosny. Naszych wypadów na plac zabaw, wylegiwania się na kocu, pikników i grania w piłkę. I bardzo współczuję R., bo to ja będę tą leżącą, a on kopiącym :D sorry kochanie! Chłopcy są totalnie za Tobą, jeśli chodzi o zabawę.


Młodszy brat.

O młodszym będzie krócej, bo jeszcze nie umie zbyt wiele, ale jego twarz zdradza mnóstwo emocji. On zwyczajnie kocha Jakuba. Uwielbia spędzać z nim czas i kiedy ten coś do niego gada, wygląda, jakby uważnie słuchał i nawet rozumiał. Kiedy tylko go widzi od razu się uśmiecha. Łapie go za włosy (to na pewno głaskanie!) i ciągle zaczepia. Nie straszne są mu mocne przytulańce ani szturchańce. Gdy tylko usłyszy głos Starszego brata szuka go wzrokiem. Prawie na złamanie karku. I jeśli nie karmię go w zamkniętej sypialni, nasze karmienie wygląda dość komicznie, bo Leon siedzi, ssie, a jego wzrok wodzi na Jakubem, a oczy to się dziwią, to się śmieją. Przy nich naprawdę nie można się nudzić. 



Jeżeli zapytasz mnie, jak to jest być mamą takiej dwójki teraz, powiem Ci, że super. Tak serio. Bez żadnej ściemy. Bo, że są gorsze dni, to chyba zrozumiałe? Jak przy jednym! Naprawdę niczego nie żałuję. A na te ciemne chmury, które już minęły przymykam oko. Bo we wszystkim trzeba widzieć pozytywy. Coś musiało się stać, żeby nas czegoś nauczyć. Ja nauczyłam się, że nie można odmawiać Starszakowi, jeśli chce pomagać i angażować Młodszego na tyle ile się da. 
Czytaj dalej »