poniedziałek, 29 września 2014

4 TO - Już miesiąc jestem mamą!

Dziś 29 września. Od dnia porodu minął dumny, znaczący miesiąc, a ja mogę spokojnie rozciągnąć się na łóżku obok Okruszka i obserwować, jak słodko się przeciąga. Wiem, że za kilka minut wybudzi się konkretnie i będzie chciał jeść. Potem się przebierzemy i znów położymy, albo jeśli trafi na jego aktywny czas, to na rękach zwiedzimy cały dom, by sprawdzić czy przypadkiem nic się nie zmieniło przez noc. Jeśli nam się uda zjemy z R śniadanie bez przerywników, bo przecież wiadomo - jeśli rodzice muszą coś zrobić dla siebie, to dziecię jest wyjątkowo aktywne :) szczególnie w płaczu. Potem się umyjemy na zmianę, ubierzemy, przyszykujemy wózek i w drogę! Kuba uwielbia spacery, tak samo jak jego rodzice. Czasem tylko, kiedy już głodnieje, daje o sobie głośno znać. Na szczęście przyjaźnimy się w takich sytuacjach z Nukim. Nuki jest szybko zasysany i równie szybko wypluwany. Kiedy nie ma gdzie się karmić wracamy do domu. Tata obowiązkowo musi zabrać Szkraba na ręce. W domu z kolei karmimy się i kładziemy do łóżeczka. Tak moi mili - mój skarb zasypia w łóżeczku. Czasem nawet bez naszej pomocy. Co prawda w nocy się do siebie tulimy, ale na przyszłość Kuba będzie wiedział z czym się łóżeczko je :)

jeść łóżeczko... da się zrobić!

W piątek, kończąc dokładnie cztery tygodnie Kuba ważył 4920. Badanie okresowe nie mogło wyjść lepiej, następne na przełomie listopada i grudnia, wtedy też zaczną się szczepienia - ojeju. Poza tym... niech chwila trwa, jest zdecydowanie piękna!

Żeby nie było zbyt kolorowo :) - zmagamy się z problemami z zaśnięciem. Jakubko potrafi pół godziny marudzić, wybudzać się i choć widzę, że jest zmęczony, że się męczy, to nic nie pomaga. Ostatnio nawet z położną usypiałyśmy go (!) godzinę. Mam nadzieję, że mu to szybko przejdzie i oboje odnajdziemy spokój, szczególnie o piątej rano :)

oj mamo... kto rano wstaje ten...?

Co potrafimy?

- unosimy wysoko głowę i trzymamy ją bez najmniejszego problemu
- "gadamy" sobie (coraz częściej słyszymy "ałłu", "gu", "euu")
- 'wspinamy się ' (kiedy Kuba leży na brzuszku i ma oparcie dla stóp czołga się do przodu, a najlepiej mu się czołga na tacie)
- patrzymy, zauważamy, dziwimy się
no hej


3 października jedziemy do Polski, więc może mnie być mniej, mam nadzieję, że nie w ogóle. Już nie mogę się doczekać! Calutki miesiąc z rodziną - czego chcieć więcej?

Ciepłych dni Wam życzę!
Czytaj dalej »

czwartek, 25 września 2014

Gdy ręce opadają suszarka idzie w ruch.

Gdy bujanie, lulanie, masowanie i gorący woreczek z pestkami wiśni nie dają rady:




Czytaj dalej »

środa, 24 września 2014

Oddech jesieni

Po oczyszczeniu człowiek czuje się jakby nowo narodzony. Ja w naszym czwartym tygodniu też stanęłam na nogi zarówno w kwestii bycia matką, jak i żoną. Z Kubą coraz lepiej się dogadujemy, choć nie powiem - o 5 rano, kiedy umyśli mu się ponad godzinę płakać bez wyraźnej przyczyny można się złapać za głowę. No i mamy też z R więcej czasu dla siebie, na swoje drobne czułości. A to jest bardzo ważne.


Jesień już na dobre zawojowała naszym miastem, jednak staramy się mimo niepogody wychodzić jak najwięcej z domu. Bywa, że jest przyjemnie, słonecznie, ale też tak jak dziś pochmurno i deszczowo. Mimo słońca jesień wisi w chłodnym powietrzu. Jesień przysiada nam w rozwianych wiatrem włosach i dmucha w uszy. Dla mnie zawsze był to czas wyciszenia, spokoju, książek, ciepłego koca i gorącego kubka, grzejącego dłonie. Czas przemyśleń, porządkowania spraw, jesiennej kurtki, chusty i butów do kostki. Teraz jest nie inaczej, choć już z Kubą czas melancholii zajęły uśmiechy spowodowane jego coraz częstszymi "aguu", "ełł", ""uue". Nie mam też zbytnio czasu na książkę pod kocem, choć w tym miejscu muszę przyznać - nie mam pojęcia za co się nawet zabrać! Planujemy w październiku jechać do Polski, więc księgarnia będzie obowiązkiem, ale spędzę tam chyba z godzinę zanim na coś się zdecyduję. Macie może jakieś propozycje? Mam ochotę na coś mądrego i kobiecego, ale z kolei nie idiotycznego i wlekącego się, jak flaki z olejem. Tak. Trudno mi sprecyzować co chcę:)

Post okruszkowy powinien byc w piątek, ale przesunę go na poniedziałek, w dzień skończonego miesiąca. Już dziś jednak napiszę - miesiąc?! To naprawdę już caly miesiąc? Jeszcze niedawno publikowałam pierwszy tydzień!

Na koniec: nasz Okruszek zalubił się z karuzelą. Przenieśliśmy też jego łóżeczko do naszego pokoju. Mamy do niego za daleko, a takie rozwiązanie jest mega wygodne.



Słonecznych dni!

Czytaj dalej »

poniedziałek, 22 września 2014

Oczyszczenie

Deszcz zarzuca kroplami o zadaszenie na tarasie, robiąc sporo hałasu. Jest zimno i jakoś tak... smutno.
Myślę o czasie, który minął odkąd Kuba jest już z nami. Trzy tygodnie, trzy dni. Czy te trójki bardzo mnie zmieniły? Czy dalej jestem tą kobietą, która czekała na poród?

Dni mijają monotonnie, a ja łapię się na tym, że dziś nie byłam zbyt czuła dla R. Potem usprawiedliwiam się monotonią dnia, marudzącym dzieckiem na ramieniu, niewyspaniem i ogólnie połogiem, który trwa w najlepsze i czyni mnie jakąś taką aseksualną. Jestem czasem zmęczona, ale dalej kocham. Mimo wszystko. Dalej jest we mnie kobieta. Kobieta, która czuje radość w pomalowaniu paznokci na czerwono. Koniecznie czerwono. Która na wyjście maluje rzęsy i 15 minut zastanawia się co na siebie włożyć. Która mówi 'kocham'... Czasem tylko zapomina dać buziaka. Zapomina sama podejść i przytulić. Czy dni się zmienią? Czy się w końcu otrząsnę?

Kobiety rodzą dzieci i stają się matkami. Sądzę, że każda z nich potrzebuje trochę czasu, by przyswoić nową sytuację. Wszystko jest nowe. Wszystko jest świeże. Wszystko niekiedy się wali... I mimo, że mamy kogoś obok, to czujemy, że jesteśmy same. Szczególnie w nocy. Oczy ledwo otwarte, nasze maleństwo przy piersi, a obok słodko śpiący partner. Dziecię się naje, ale marudzi i usypiasz je kolejne pół godziny. Bycie matką nie jest łatwe. Jednak... pomiędzy tymi gorszymi chwilami jest nieopisane piękno. Powoli, z dnia na dzień wszystko staje się dużo prostsze. Mimo to trzeba napisać, że nie zawsze jest kolorowo. Że kupka niekiedy okropnie smierdzi, a olana matka ma ochotę płakać razem z dzieckiem. Rozczulanie się nad każdą przebraną pieluszką jest takie nie na miejscu.

Zatem wstaję codziennie i próbuję stawić temu czoła. Biorę prysznic, ubieram siebie, ubieram Okruszka, składam pranie, wstawiam kolejne, robi się kawa i śniadanie dla naszej trójki. Dzień zagląda nieśmiale przez firanki. Dlaczego o tym piszę? Po części dla oczyszczenia siebie. Po części dla oczyszczenia obrazu macierzyństwa. Nie chcę straszyć, nie chcę się użalać. Nie, nie. Każda z nas jest też inna. Chcę tylko być prawdziwa. Chcę przyznać się, że może nie jest łatwo na początku, ale to najlepsze co mogło mnie spotkać. Kiedy Jakub patrzy się na mnie z takim lekkim zadziwieniem, szeroko, kiedy uśmiecha się coraz bardziej świadomie i tak słodko mówi 'aguu'. Aguu... Może to już wstępne"mama"?
Czytaj dalej »

sobota, 20 września 2014

3 TO - rośniemy, startujemy i cieszymy się.



Ten tydzień minął nam w porannym chłodzie, późniejszym słońcu, długich spacerach i wizytach u znajomych. Jesteśmy starsi o cały tydzień, dojrzalsi, bogatsi o uśmiechy, łzy i kilogramy. Tzn. Okruszek jest. W środę na wizycie położnej nasz malec ważył 4480, czemu była zdziwiona sama położna. Mamy małego łakomczucha. Nie ma co.

Będąc przy wagowych sprawach - pod koniec ciąży ważyłam 69,3 kg. Teraz 61. Waga początkowa - 55,5. Trochę nam zostało nadwyżki, jednak jeszcze trzy tygodnie połogu i bierzemy się za siebie!




 Dzisiejszej nocy, kiedy oczy się delikatnie kleiły patrzyłam na Jakubka wtulonego we mnie, strojącego miny, uśmiechniętego i nie mogłam uwierzyć, że jeszcze niedawno go nie było. Że trzymałam dłoń na brzuchu i zastanawiałam się jak będzie wyglądał. A teraz jest. Wygląda. Patrzę na niego i zauważam już pewne zmiany. To jak rośnie, jak reaguje. Kocham go coraz mocniej. I dziwię się, że jeszcze mocniej się da.

Chichotki

Co nowego?

- czołgamy się
- unosimy wysoko głowę i trzymamy ją kilkanaście nawet sekund
- patrzymy i zauważamy

Zakończyło się również wrześniowe wyzwanie u Uli i naprawdę bardzo się cieszę, że udało mi się być z Wami cały ten tydzień. Pomogło mi ono również się zakręcić, nakręcić poporodowo i oby tak dalej :)

Ściskam mocno i lecę oglądać The Walking Dead. Drobne przyjemności.
Czytaj dalej »

piątek, 19 września 2014

5 - Co bym zrobiła bez...?


Choć jej teraz unikam czekoladę uwielbiam w każdej postaci i może nie jest to moje "must have everyday", to rok bez czekolady? Miesiąc? Tydzień?!

Nie mogłabym też żyć bez kubka grzejącego dłonie. Nie ważne czy w środku jest kawa, cappuccino, kakao, herbata. Gorący napój plus laptop, to obowiązek.


Z powyższym wiąże się też kolejne "muszę mieć". Jest to... koc. Po prostu. Uwielbiam chować się pod kocem. Szczególnie rano, kiedy nawet przy ciepłych dniach jest chłodno. Wystarczy mi czasem jedynie okrycie stóp.

Uzależniona jestem również od telefonu. Teraz tym bardziej, kiedy laptop ogranicza mnie w pisaniu. Och. I nie można zapomnieć o pisaniu. Co bym zrobiła bez słowa?
Czytaj dalej »

czwartek, 18 września 2014

3 i 4 - Drzemiąca pasja.

Deszczowe Ahoj!

Wczoraj niestety nie miałam jak, a co ważniejsze - kiedy - napisać, ale nadrabiam dziś. Powoli wykluwamy się razem z R z domu i powiem Wam, że trochę nawet czuję się zmęczona, tyle wrażeń;p i dzis odpoczywamy w zaciszu mieszkania, choć niekoniecznie w ciszy :)

Wczorajsze wyzwanie obejmowało moje hobby i choć cały dzień o tym myślałam dalej trudno mi przedstawić moje ulubione zajęcie fotograficznie. Jednak spróbuję, delikatnie zakreślić o co mi chodzi :)








I jak? Wiecie już co lubię?

Dzisiaj z kolei... też jest trudno! Ula nieźle się postarała, byśmy wykazali się kreatywnie. W moim wypadku jest trochę ciężko, bo bloguję od niedawna, a sieć jest tak bogata w interesujące blogi, że nawet nie chcę myśleć, co mnie jeszcze omija. Druga sprawa, to to, że wcześniej skupiałam się na blogach parentingowych, a teraz powoli poszerzam moje postrzeganie. Pomaga w tym chociażby to wyzwanie, jak i poprzednie w którym uczestniczyłam. Wtedy dodałam do obserwowanych dwa blogi, mam nadzieję, że teraz również się wzbogacę.

1. Słodki mały skarb - miejsce do którego zaglądam od początku blogowania. Lubię je za humor, dobrą kuchnię, porady i pomysły Diy.

2. Teraz nie później! - kolejny ciążowy. Za styl pisania, uśmiech, podróże do Turcji, dla przyjemności.
3. Katarynka i Podążanie za marzeniami - wiem, małe oszustwo ;p ale oba śledzę ciążowo i mam zamiar macierzyńsko. Lubię tamtejszą codzienność. Po prostu.
4. Skrytka - za styl, za książki, podróże, za jakąś taką bliskość myśli. Poznany w poprzednim wyzwaniu i polubiony od pierwszego zaczytania.
5. Słowiańsko i naturalnie - za look, za smak, za podróże i ogólnie dobry styl. Kolejny poznany podczas sierpniowego wyzwania i zalubiony. Właśnie dlatego też bardzo lubię to Ulowe wyzwanie - można poznać świetnych ludzi.

Mimo, że jestem Tu od niedawna ciężko było mi wybrać tylko pięć(no dobra! sześć!) blogów. Te które lubię często komentuję, więc jeśli jakiś takowy się tu nie znalazł, to przez ograniczenie ilości.

Samych przyjemności dziś dla Was i... niech żyją dni chodzenia w samym szlafroku!
Czytaj dalej »