sobota, 14 marca 2015

sobotnie 'the best photo' - 21

Dzień dobry!

Z racji soboty, którą powinno rozpoczynać się z opóźnieniem (nie śpię od 5:45) zdjęcie z którego bije lenistwo i poranne przytulaski!


Czytaj dalej »

piątek, 13 marca 2015

28 TO - spacery, początki BLW i TEN czas.

Ciężko uwierzyć, że minął już tydzień. Dzień za dniem budzimy się rano, próbujemy ogarnąć każdą godzinę, pracę R., codzienne obowiązki, tęsknotę za Polską i jakoś tak czas umyka nam przez palce. Do tego Okruszek rozwija się tak szybko, że usilnie próbuję za nim nadążyć i również przez to nie wiem gdzie podziały się ostatnie dni.

Dobrze, że chociaż pomocnika do prania mam!


:) Na pewno przywitała nas wiosna. Przez cały tydzień termometry pokazywały w dzień powyżej dziesięć stopni, a w niedzielę, to nawet zaskoczyły same siebie, bo wybiło nam "20" na skalach! Czujecie to ciepło? Jakubek już na dobre wskoczył w lżejszą kurteczkę, trampki i kocyk. Odetchnęłam z ulgą, bo teraz ubranie go na spacer następuje migiem i czasem nawet bez płaczu. Kombinezonom, grubym czapkom i szalikom mówimy "żegnaj" (na szczęście następnej zimy Jakubek będzie na tyle duży, że chyba obejdzie się bez kombinezonu. obejdzie prawda?). Jak najwięcej zatem wychodzimy na zewnątrz i choć nie ma zbytnio gdzie u nas spacerować, to staram się by Jakubek łapał sporo świeżego powietrza, często dwa razy dziennie. No i mi to wychodzi na zdrowie! Macierzyństwo sprzyja ruchowi :)



Kluska


Ten tydzień zaczęłam również Wyzwaniem blogowym, które zakończyło się w dniu drugim, choć i tak cieszę się, że przy tym nawale zajęć w ciągu dnia udało mi się napisać dwa posty pod rząd. Zrobiłam pauzę, by wrócić do Was dziś w piątek, oczywiście w kolorze czarno - białym. Nie sprzyja on co prawda świeżości wiosennej, ale może w najbliższym czasie coś na to poradzimy.

Trzeba też powiedzieć, że dwudziesty ósmy tydzień należy do rozszerzania diety Okruszka. Odstawiliśmy zblendowane obiadki całkowicie i wkręciliśmy się w BLW. Nie znaczy to jednak, że schowałam łyżeczkę na dno szuflady. Rano Okruszek zajada się za jej pomocą deserkami, a wieczorem kaszką. Jajecznicę również podaję mu za pomocą łyżeczki.



A tak wyglądał nasz pierwszy tydzień z Bobas Lubi Wybór.

Sobota: Na śniadanie jajecznica na masełku. Na obiad ziemniaczek z marchewką.
Niedziela: Z racji braku czasu zblendowany obiadek, któremu Jakubek powiedział stanowcze "Nie".
Poniedziałek: Kostki kaszy jaglanej.
Wtorek: Brokuły z marchewką i kostkami z poprzedniego dnia.
Środa: Kopytka na masełku.
Czwartek: Klopsiki z indyka w sosie pomidorowym.
Piątek: Brokułowe pesto z makaronem.

Jak widzicie jest kolorowo, różnorodnie i smacznie. Ja zwariowałam na punkcie wynajdywania przepisów i gotowania, Jakubko zajada się ze smakiem, a strach w oczach w momencie ugryzienia mega kawałka? A co tam! R. na początku nie mógł patrzeć :) teściowa to samo. Ale wszyscy zdziwiliśmy się, kiedy Jakubko po takim ogromniastym kęsie ładnie żuł, nadgryzał dwoma ząbkami, a to co było za dużo po prostu wypluł lub nawet połknął to "dużo". Nie trzeba się bać BLW. Ale o tym na pewno napiszę osobny post. Spodziewajcie się w nadchodzącym tygodniu.

Kończę pochwaleniem się, że od trzech dni ćwiczę i podoba mi się coraz bardziej :) usunęłam również słodycze z diety, gazowane napoje i ogólnie "niezdrowe" jedzenie. Gotowanie dla Okruszka pomaga mi w tym trochę, bo zawsze mogę ugotować więcej i zjeść razem z nim. Albo i też całą rodziną, jak to było w przypadku ostatnich kopytek i pulpetów. Planuję jeszcze wprowadzić więcej owoców, a wieczorem co najwyżej musli z jogurtem i jabłkiem (przepyszne). Co mi z tego wyjdzie? Na pewno zobaczycie. Wiem, jednak, że teraz jest TEN czas, kiedy muszę zacząć coś robić, bo potem zatracę się już całkiem. O motywacji i moich ćwiczeniach także planuję Post. O mamo, kto ma w sprzedaży więcej czasu?!


Czytaj dalej »

wtorek, 10 marca 2015

Od Kuchni Okruszka - Kostki jaglane

Ahoj!

Wczoraj długo się zastanawiałam nad tym postem, dopóki wieczorem nie zebrałam się do przygotowania dzisiejszej przekąski dla Okruszka. Z kaszą jaglaną miałam styczność pierwszy raz, z mlekiem innym niż krowie również, więc mogło wyjść ciekawie! A wyszło po prostu pysznie i jak pachniało! Rodem z Wesołego miasteczka, gdzie króluje słodki popcorn, wata cukrowa i inne pyszności. Na drugi dzień nie było gorzej. Żałowałam trochę, że nie zrobiłam podwójnej porcji :)No dobrze już, zapraszam Was na Kostki jaglane, które spodobają się może nie tylko niemowlakom?


Składniki:

- szklanka mleka owsianego lub migdałowego
- szklanka wody
- trzy czubate łyżki kaszy jaglanej (przed ugotowaniem)
- dwa daktyle (użyłam rodzynek)

Sposób przygotowania:

Wodę z mlekiem doprowadzić do wrzenia.

Kaszę przepłukać na sitku dwa razy gorącą wodą i dodać razem z posiekanymi daktylami lub rodzynkami do gotującego się mleka z wodą. Gotować pod przykryciem około 25 minut. Jeśli kipi, można uchylić pokrywkę. Ugotowaną kaszę przekładamy do miseczki i wstawiamy na noc do lodówki. Rano wystarczy ją pokroić w kostkę i delikatnie podgrzać w kąpieli wodnej lub mlecznej. Można podawać z owocami.

Poniżej pierwsza niepewna próba Okruszka :)



 Przepis pochodzi z tej strony: KLIK
Czytaj dalej »

poniedziałek, 9 marca 2015

Wiosna - co z tymi planami?

Cześć!

Czekałam cały miesiąc na Wyzwanie Blogowe u Uli i jest! Jakoś zawsze wtedy czuję więcej sił do działania, często motywuję się na kolejne tygodnie, a dzisiejszy dzień szczególnie mi w tym pomoże.

Wiosnę uwielbiam, chyba nawet bardziej niż lato. Wszystko zaczyna tak pachnieć, wyglądać, czuć. A ta wiosna będzie wyjątkowa, bo pierwsza z moim synkiem Jakubkiem! Kiedyś nie za wiele planowałam, od niedawna jednak lubię. Tym bardziej, że walczę o pewną harmonię w naszym życiu. Co zatem chciałabym zrobić/rozpocząć na wiosnę?

Chciałabym w końcu pozbyć się wymówek. Zacząć dobrze jeść,a  nie tylko o tym mówić. Systematycznie ćwiczyć, a nie tylko planować. Nie wynajdywać powodów dla których w danym dniu nie mogę oddać się aktywności fizycznej, a raczej szukać sposobów, by odhaczyć to zadanie na "liście dnia". Myślę, że wiosna jest świetnym momentem na taki plan. W końcu można się pozbyć zimowej skorupy i pojąć, że jednak bycie Fit jest fajne!

Z pierwszym punktem delikatnie wiąże się też kolejny. A chodzi o dobre jedzenie. Jednak to chciałabym rozszerzyć również na mojego synka. Zaczytuję się w przepisach Blw i powolutku chciałabym się za nie zabrać. Co prawda takie potrawy mój R. jadłby niechętnie, ale na naszą dwójkę (mnie i Okruszka) znacznie łatwiej będzie się gotowało. Warzywa i owoce - witajcie!

Ostatnim punktem do realizacji (są zbyt poważne, by było ich więcej, a jeszcze przy moim zbieraniu się... ;p) są jak najczęstsze spacery, jak ten wczorajszy, który okazał się naprawdę wielką przyjemnością! Mówimy stop siedzeniu w domu. Nawet jeśli pogoda nie ta co powinna :)


A Wy co szykujecie na wiosnę? Plany porobione? 
Czytaj dalej »

niedziela, 8 marca 2015

sobotnio - niedzielne 'the best photos' - 19, 20

Obudziłam się dzisiaj i powiedziałam sobie, że nie mogę zostawić tego cyklu ot tak sobie. Ostatnio się trochę zamotałam z tymi zdjęciami, dużo dodawałam ich w piątek (tak dobrze się nimi opowiada!), potem dzień później i nagle bach, straciłam motywację.

Jednak wracamy. I to wracamy w stylu początkowym, czyli na każdą sobotę będzie jedno kolorowe uśmiechające się do Was zdjęcie Jakubka. Jedno jedyne, ale za to cieszące oczy! No dobra, dziś będą dwa. Ale to tylko dla tego by nadgonić poprzedni tydzień. Gotowi?

19

Mały podróżnik.

 20

Spacerowicz gangster. 

Czytaj dalej »

piątek, 6 marca 2015

27 TO - marzenia i zdjęciowa relacja najlepsza

Marynarskie Ahoj!

Wy też macie już ochotę na letnie słońce? Plażę? Wodę obmywającą kostki? Ja marzę. I jakbym chciała, żeby to nie było tylko marzenie! Wiemy na pewno, że lipiec spędzimy w Polsce, tylko teraz pytanie gdzie najdalej oddalimy się od naszego Tarnowa :) Do morza mamy baardzo daleko, ale może chociaż zahaczymy o jakieś większe jezioro? Kto z południa Polski? Kto poleca miejsce na wakacje z roczniakiem? Roczniakiem! Nawet nie chcę jeszcze myśleć :)

Pisałam w środę o naszym spaniu - od dwóch dni Jakub znów mnie budzi o piątej. Tak! Ale coś czułam, że to tylko taki przerywnik. Może zęby odpuściły i spał więcej? Teraz ewidentnie go drażnią, bo pakuje wszystko do buzi i ślini się na potęgę. Górne górne. Do tego męczymy się z katarem (ile on może trwać?), ale dzielnie chodzimy na codzienne spacery mimo wariującej pogody. Od weekendu ma być nawet 16 stopni, więc mam nadzieję, że będzie to już koniec zawirowań i wiosna zadomowi się już na stałe. Szczególnie, że na wieszaku wisi Jakubka skóra (tak tak, skóra), w której już ostatecznie wygląda jak łobuz i nie mogę się jej doczekać!

Dziś w sumie mam dla Was taką mini relację zdjęciową z tygodnia. Więcej słów nie potrzeba :)

Na spacerze już chociaż chwilkę muszę pooglądać co nowego na mieście :)


A najlepsza była pierwsza przejażdżka tramwajem! Wtedy dopiero wszystko widać!



W domu jednak czas na naukę pisania :)



Potem można się bawić!



Na przykład porównując sobie wielkość stopy z tatą.


Kiedyś będę tak duży jak on :)


 A na razie cieszę się swoją maleńkością by móc go moooocno przytulać.








Czytaj dalej »

środa, 4 marca 2015

Słodkie poranki i karmienia kolejny temat.

Ostatnie dni płyną leniwie. Korzystamy z ładnej pogody, poświęcamy się sobie, mieszkaniu i jakoś trudno mi znaleźć chwilę na "sam na sam" z laptopem. Wcześnie rano również, bo nawet Jakubek podchwycił to nasze leniuchowanie i tak jak kiedyś budził się bardzo wcześnie, by potem zaliczyć solidną drzemkę, tak teraz śpi dłużej, by nie spać aż do przedpołudniowej drzemki. Wtedy biorę się za śniadanie, porządki, zakupy, długi spacer, obiad i tak umyka nam popołudnie, by zakończyć je kąpielą i wieczornym filmem.

Muszę wydzielić sobie czas dla siebie. Choćby tą godzinkę dziennie. W ogóle to marzy mi się własny laptop (biały!), biurko, kawa w ulubionym kubku i właśnie ten mały czas. Wiem jednak, że teraz jest to mało realne, więc cieszę się tym co mam. A mam naprawdę wiele! Szczególnie w świetle ostatniego "nierozpoznania" własnego dziecięcia. Bo jeszcze Wam nie mówiłam, ale Okruszek bardzo zmienił się od piątku (kurczę - przełom szóstego miesiąca? :p). Jest dużo spokojniejszy, bardziej zabawowy, taki rozwinięty! Ogarnięty. A największą niespodzianką jest Sen. Sen przez duże "S".

Sobota, niedziela... tak, od czterech dni (pewnie skoro o tym piszę, to dzisiejszy poranek był ostatnim ;p) Jakub przechodzi samego siebie i mimo, że nie przesypia nocy, to jednak zyskaliśmy więcej snu nad ranem. A muszę Wam powiedzieć, że te ranne pobudki mnie wykańczały. Ostatnio nawet R. przysnął trochę dłużej i gonił do pracy, bo nasz kogutek Jakubek słodko spał w czasie, kiedy zwykle nie było o tym mowy. A wczoraj rano to nawet ja obudziłam się przed nim, zrobiłam kawy, uruchomiłam Bloga. Takie poranki mogę mieć codziennie :)

Mam nadzieję, że będą one już u nas normą, również jeśli znów spróbujemy wprowadzić gluten. Oby te płacze nocne nie były nim spowodowane! Będąc jeszcze w kwestii jedzenia - dalej zaczytuję się o metodzie BLW (Bobas Lubi Wybór) i stwierdziłam, że od kwietnia zaczniemy ją wdrażać. Od kwietnia, bo muszę się przyznać - wtedy kupimy krzesełko do karmienia. Dotychczas wystarczała nam opcja siedzenia w bujaczku, ale Kuba większy, jak i możliwości ograniczone. Chciałabym, żeby jadł z nami, na razie właśnie tak najchętniej wcina zupki, kiedy widzi, że my jemy. Razem raźniej! Poza tym opcja gotowania dla całej rodziny, a nie każdemu z osobna jest mega super wygodna. Staram się przygotowywać posiłki Jakubkowi sama, ale czasem ciężko się wyrobić z dwoma obiadami na raz. Po dwudziestym zatem wybieramy się do sklepu  z zamiarem zakupu i myślałam o czymś takim - KLIK - co o tym myślicie? Czym Wy kierowałyście się przy wyborze krzesełka?

Zmykam szykować obiad, a Was zostawiam z migawką zdjęć, jakie szykują się na piątek. Do zobaczenia!

Selfie z mamą zawsze najlepsze!

 Turecki chlebek <3

 I na koniec słodkości moje największe!




Czytaj dalej »