sobota, 2 stycznia 2016

Jakubek - 16 miesiąc życia


Dwudziestego dziewiątego grudnia Jakub skończył szesnaście miesięcy. Ten jeden miesiąc niby przeleciał nam przez palce, ale jak tak przeglądałam zdjęcia z ostatniego podsumowania, to miałam wrażenie, że zostały zrobione wieki temu. Wiele się działo w ostatnim czasie. Nie pisałam przede wszystkim z powodu przeprowadzki. Mieszkamy na nowym od tygodnia, a od czwartku mamy podłączony Internet. Człowiek przypomniał sobie nawet jak gra się w karty :)




ale dziś nie o tym. W końcu Post należy całkowicie do Okruszka. O Brzuszkowym wspomnę raz, bo to przecież wydarzenie dowiedzieć się, że będzie się miało młodszego brata do spółki zbrojeń. Jakub na razie nie rozumie co to znaczy, ale już niedługo się przekona. Tymczasem głaszcze brzuch, całuje i uśmiecha się kiedy widzi, jak inni to robią.

Rozumie praktycznie wszystko, co się do niego mówi. Proszony o przyniesienie konkretnych rzeczy przynosi je niekiedy bez zastanowienia. Ubiera i ściąga czapkę, skarpetki, pomaga mi przy zdejmowaniu spodenek i koszulek. Przekochany w tym jest! Rozumie nawet, ze trzeba ubrać pampersa i po kąpieli gdy go dojrzy łapie i przynosi. Przy wszystkich czynnościach kiwa głową, jakby przytakiwał swoim decyzjom. Nowe mieszkanie trochę go pobudziło. Czuje się w nim, jak ryba w wodzie. Szczególnie w swoim pokoju, na który tak czekałam. Co więcej dzisiejsza noc przyniosła nam ogromny krok w przód. Jakub spał u siebie sam, bez jakiegokolwiek przerywnika w postaci piersi. Owszem - dosyć często się budził, jednak przypisujemy to tej zmianie. Szybko dawał się utulić i pił grzecznie wodę z niekapka. Akcję zapoczątkował R. dość spontanicznie. Więcej o tym napiszę po tygodniu, kiedy wszystko się wyklaruje, a relacja wzbogaci się również o zmianę łóżeczka. We wtorek bowiem ma przyjść nasza kanapa wraz z doroślejszym spaniem dla Okruszka.

Co więcej?

Rozwinęła się również mowa Jakubka. Co prawda nadal nie używa konkretnych złożonych słów, jak np "piłka", "lampa", ale gada po swojemu i to tylko kwestia czasu, kiedy zaczniemy go rozumieć. Może nawet R. doczeka się swojego "tata"? Tak. Jakub omija to słowa zastępując je "gagą". Nie niecierpliwimy się jednak, ale spokojnie czekamy i mimo wszystko uczymy go konkretnych wyrazów. Ta mała główka rozumie więcej niż się wydaje!


No i biega! Biega jak szalony. Świetnie wychodzi mu również wchodzenie po schodach, a nawet garnie się do schodzenia za rączkę. Lepił swoje pierwsze pierogi, a także kąpał pod prysznicem z powodu braku wanienki i korka :) z początku się przestraszył, ale potem sam trzymał słuchawkę i się polewał. Co nie zmienia faktu, że moczenie się jest najlepsze. Mógłby nie wychodzić z wanny!



 Potrafi również bawić się sam. I to coraz dłużej. Co prawda niekiedy musimy tak czy inaczej siedzieć obok, ale najważniejsze, że kawa nie stygnie :)




Czyż nie jest uroczym majsterkowiczem? W kolejnych dniach postaramy się być więcej, bo już powoli osiada "pył" przeprowadzki i wrzucamy sobie na luz. A jak u Was ze styczniowym działaniem? Energia wzrosła? Bo temperatury to podobno śniegowe :D
 



5 komentarzy:

  1. Myślałam dziś o Was ;) bo taka cisza nastała. Super że juz jesteście po przeprowadzce. Czekam na post o samodzielnym spaniu bo ja z moja Karolcia jakos sobie tego nie wyobrazam... Doroslego lozka tez jeszcze nie bo to taki wiercipietek ze chyba pol nocy ladowalaby na podlodze

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję nowego gniazdka, oby Wam się w nim dobrze mieszkało!

    Jakubek jest niesamowity :) no i super sprawa ze spaniem w swoim pokoju. Napisz koniecznie jak sobie z tym radzicie. Nasza Laura ma takie czujniki, że może spać kamiennym snem, a gdy tylko położę się do łóżka obok jej łóżeczka, choćby cichutko i bezszelestnie,natychmiast się budzi. Czasem myślę, że może lepiej spalaby zdala od nas. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę wyjść z podziwu. Twój post wzruszył mnie i rozbawił. :) Jakub jest cudowny, zdjęcie z wiaderkiem na głowie wprost powaliło mnie na łopatki :D
    Ja to się boję zmiany łóżeczka ze szczebelkami na dziecięce. No i przeprowadzki do własnego pokoju. Ogólnie swój pokoik ma, ale tam są jej zabawki, a łóżeczko wciąż z nami. Choć bywa, że woli nasze łóżko niż swoje.
    No ale debiut schodzenia ze schodów miałyśmy dziś. Była kupa śmiechu!!

    A Wam życzę, żeby dobrze się mieszkało. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Temperatura wcale nie zachęca do działania - przynajmniej jest tak u mnie. Mróz dopadł mój organizm i powróciłam do leniwego życia. Nowy Rok zaczął się ze stresem i tykaniem zegara całkiem głośno, w głowie jedynie co mam to - to poród, nie strach przed naturalnym, ale że coś pójdzie nie tak, dziwna ze mnie osóbka. Teraz żyję do pt. (08.01), kiedy odwiedzę lekarza, a sytuacja z synkiem będzie jasna i klarowna - co dalej. Stresuję się przeogromnie, ale staram się również układać sobie wszystko w głowie, aby nie zwariować.
    Syna masz niesamowitego :) i co mogę wyznać to również z mężem zadecydowaliśmy, że najprawdopodobniej 99,9%, że u nas również będzie Jakub :) Czas nie ubłagalnie płynie, dopiero co dowiedziałam się, że w brzuchu rośnie fasolka, a teraz syn rozpycha się z każdej strony i odliczamy dni :)
    Swoje mieszkanie to pełne szczęście :)coś o tym wiem :)
    No i gratuluje, że masz coraz więcej czasu dla siebie tzw. że ta kawa nie jest już zimna :)
    Pozdrawiam baaardzo ciepło :)
    matkapolka89

    OdpowiedzUsuń