środa, 13 stycznia 2016

Sto dni.

Nie sądziłam, że podczas drugiej ciąży będę miała tyle energii. Że będzie się ona znacznie różnić od Okruszkowej. A tu z pobudką o 4:30, z zabawą do 6 i niespokojnym snem do 8, już po południu umysł jaśnieje, pisze się Post. Nawet mimo niepogody, mimo deszczu cieknącego po oknach i wprawiającego w melancholijny nastrój.

Może to zasługa czekolady? Albo mierząc wyżej - mądrość organizmu? Mając już jedno dziecko, takiego piętnastomiesiączniaka chociażby, mega ruchliwego, potrzebującego uwagi zwyczajnie nie ma czasu na leniuchowanie, smęcenie, kręcenie się na kanapie, szukając wygodnej pozycji. Jest tyle do zrobienia! I nawet jeśli odrzuca się na bok wycieranie kurzy, czy odkurzanie (w końcu miotła też daje radę), to kuchnia zachowuje porządek z umytymi naczyniami, salon nie przypomina miejsca po tornadzie, a łazience wystarcza względne poukładanie kosmetyków i schowanie prania. Ważniejsze, że czołgamy się z Okruszkiem po podłodze zbierając piłki, leżymy na dywanie układając lego, czy stukamy młotkiem po czym się tylko da. A potem siłą go muszę zaganiać na drzemkę, bo przecież, jak uśnie później niż 13, to wieczorem nie da nam żyć. A wieczory tak dobrze mieć dla siebie i męża. Zatem przygaszam okna, kładę się obok małej małpki i śpiewam do stracenia oddechu Aaaa kotki dwa... Chłopiec leży na plecach, bawi się swoimi nogami i zaśmiewa, kiedy uchylam powieki, by sprawdzić, czy jego się zamykają. Ostatecznie przytulam go do siebie mrucząc (już) do ucha szaro bure obydwa. Zasypia.


W międzyczasie przestaje padać deszcz, zza kamienicy przebija się nawet nieśmiałe słońce. Popijam zimną już kawę, rozkładam się na naszej kanapie i buszuję w Internecie przeglądając oferty wyprawkowe. Powoli dochodzi do mnie, że zostało już tak niedużo czasu. Już połowa stycznia praktycznie. Nim się obejrzymy będzie mrugał do nas luty. Za nim w kolejce marzec i nasz kwietniowy termin. Pasowałoby powoli poprać ciuszki Brzuszkowego, poprasować i pochować do szafy. Przygotować jego kącik w naszej sypialni. Już się nie mogę go doczekać! Kącika. Brzuszkowego też ;p

A Brzuszkowy jest (czasem wręcz nieznośnie) ruchliwym dziecięciem. Kopie mnie naprawdę w każdej sytuacji. Najbardziej niekomfortowe staje się to, kiedy po prostu jesteśmy na zewnątrz i spacerujemy. Moje podrygi, podskoki i kulenie się musi nieźle wyglądać dla postronnych oczu :) Przypominam sobie ciążę z Okruszkiem i pod względem ruchliwości bardzo się różnią. Jakubka trzeba było wręcz namawiać do wygibasów. Brzuszkowy nie ma z nimi problemu. To niesamowite, jak każda ciąża może być inna. I każde dziecko przecież takie jest! Jestem ciekawa, jakie różnice będziemy zauważać już po porodzie. Bo takiej małej nieszkodliwej porównywarki nie da się uniknąć.


W piątek czeka nas wizyta u lekarki i pewnie test glukozy, bo jak nie teraz, to nie wiem już kiedy. Kończymy w końcu 26 tydzień ciąży. Już bliżej niż dalej. Przed nami trzeci trymestr. Ostatnia prosta. A kiedy przekroczymy magiczną trzydziestkę, to już w ogóle chyba nie będę mogła usiedzieć na jednym miejscu.


Jak Wasza środa? Może chociaż w Polsce bez deszczu?

14 komentarzy:

  1. Piękny brzuszek. Dobrze, że masz tyle energii i że maluszek w brzuszku się wierci też dobrze ;) Może później będzie grzeczniutki i spokojny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że masz tyle energii. Ciesz się :) Ja w ciąży byłam jej całkowicie pozbawiona za to zaraz po porodzie czułam jakbym mogła góry przenosić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem jak w Polsce, ale na wschodnim wybrzezu Stanow piekne slonce. Tyle, ze lekki mroz i okropny, lodowaty wicher. :/

    Mialam tak samo z ciazami. Bi ruszala sie wlasciwie o jednej porze dnia i nieraz musialam ja wrecz szturchnac w wystajace kolanko czy lokiec, zeby sie panna laskawie przeturlala. Nik za to kopal caly dzien, wiercil sie w nocy, nie dal matce odetchnac. I tez tak podrygiwalam od czasu do czasu, kiedy przywalil mi w jakies czulsze miejsce. ;)

    Podobnie tez, w ciazy z Bi, wieczorami polegiwalam na kanapie, grajac namietnie w jedna runde Angry Birds za druga. Z Nikiem nie bylo czasu na relaks, bo musialam zajac sie wszedobylskim poltoraroczniakiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie królowały z Kubą Simsy :D pociesz mnie ze, jak Nik taki wierciuch w brzuchu był, to po narodzinach istny anioł!

      Usuń
    2. Moze nie aniol, ale byl o wiele spokojniejszy od siostry! Bi dala nam popalic jak cholera. Byla jednym z tych baaardzo wymagajacych niemowlat (jest na to nazwa, ale mi umknela), caly czas domagala sie noszenia, zmiany scenerii, a od bodajze 4 miesiaca zycia spala w dzien 2 razy po pol godziny! Nocnych pobudek tez rzecz jasna nam nie szczedzila...
      Nik, w porownaniu z Bi, to byla oaza spokoju. Nie trzeba bylo go wiecznie nosic, sypial w dzien po kilka godzin, nocki mielismy srednie, ale tez do przezycia. Jak tylko zrobil sie mobilny i mogl dotrzec sam gdzie chcial, to usmiech niemal nie schodzil mu z buzki. :)

      Usuń
  4. Kochana wyglądasz pięknie, brzuszek śliczny, aż Ci zazdroszczę, że możesz te wszystkie cudowne chwile przeżywać na nowo :)
    Każda ciąża jest inna, drugą niewątpliwie przeżywa się całkiem inaczej niż pierwszą, bo jest na świecie już jeden Szkrab który nie pozwala już na takie dogłębne obliczanie, analizowanie, wgłębianie się w który to dzień, tydzień miesiąc... dni przelatują przez palce, a tuż za rogiem czeka Cię poród :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja pod koniec już jestem przemęczona, wciąż mi ciężko, źle śpię i ogarnia mnie straszne lenistwo i depresyjne myśli. Mam nadzieje, że to stan przejściowy i szybko minie. Bo dobija nam 36 tydzień. Oby do końca.
    Zazdroszczę energii :) i to jakby nie było przy dwójce dzieci :)
    Pozdrawiam
    matkapolka89

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz.
    Jaki fajny brzucholek :))) Wiesz, tutaj na blogosferze mamy najczęściej twierdzą, że dzieci idą zmianowo, tj. jak jedno daje w kość to drugie jest oazą spokoju :) Może stąd Junior jest tak ruchliwy :))) Faktycznie to zleciało! Przecież dopiero co poinformowałaś nas o ciąży!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki sliczny brzuszek :)!!! Kwitniesz!!!
    Zycze niekonczacej sie energii!!! Do samego kwietnia!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękny brzuszek. Ten czas tak pędzi, mam wrażenie, że dopiero pisałaś o połowie ciąży, a tu już kończycie drugi trymestr. Niesamowite. Tak sobie właśnie myślałam, czytając post, że nie jest mi trudno uwierzyć, że ta ciąża jest inna. Mi samej czas tak mknie. :)
    Co do pogody, to u nas dziś spadł śnieg! I to sypało naprawdę mocno.

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas ciaza tez w miare okey, przy drugiej ciazy widze nie ma ze boli;D trzeba caly dzien jakos przetrwac.:) Przy pierwszej idzie wszystko dokladnie przyczytac, w tej ciazy do ksiazki ciazowej zajrzalam kilka razy. Przy pierwszej przy kazdym tygodni....

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzuszek śliczny. Jeśli chodzi o ruchy to nasz Michaś też jest bardzo ruchliwy jego kopniaki potrafią mnie nawet obudzić rano. My jutro idziemy na test glukozy i chociaż nie wiem co mnie czeka to mam mieszane uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wydaje mi się, że ta energiczność to może wpływ starszego synka - przy małym dziecku nie da się odpocząć, a maluch nie rozumie, że mama jest zmęczona, dlatego... mama żyje na pełnych obrotach! :D

    Przy okazji serdecznie zapraszam do konkursu na moim blogu, w którym do wygrania jest aspirator dla dziecka! Więcej informacji TUTAJ. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale zgrabny brzuszek. Fuj, test glukozy. Na samo przypomnienie mnie mdli. Z tymi wieczorami to prawda, fajnie jest mieć je dla siebie. W końcu potrzebujemy trochę odpoczynku, a szczególnie Ty teraz :) Podziwiam Cię. Dobrze, że ciąża dodatkowo dodaje Ci jeszcze energii. Do kwietnia czas szybko zleci! :)

    OdpowiedzUsuń