poniedziałek, 21 września 2015

Dobre popołudnie poniedziałku!


Chciałabym Wam napisać, że Jakubko pięknie odstawił się od piersi, ale nie napiszę. Po prostu nie mogę. Nie wiem czy to moja wina, że nie byłam twardsza, mimo późnej godziny i zaspanych oczu, czy Jakubko po prostu nigdy nie zaakceptuje innego mleka. Albo inaczej - czegoś innego niż pierś. Może już tak musi być, że będziemy się karmić do oporu?

W ostatnich dniach trochę zmęczyła mnie ta sytuacja. A tak się starałam! Jakubko, jak zwykle usnął po kąpieli, by po trzech godzinach obudzić się na jedzenie. W ruch poszedł niekapek z miękkim silikonowym ustnikiem - wrzask! Na szybko przelewałam mleko do ulubionego twardszego niekapka - słyszała nas już chyba cała ulica. Jest jeszcze nadzieja! Może podda się przy tej głupiej butelce jednak? Dawno nie słyszałam, by Okruszek tak płakał. R. wziął go w ramiona, próbował utulić, ale on tylko rozpaczliwie wyciągał do mnie ręce i uspokoił się od razu, jak go przytuliłam. Oboje wymęczeni usnęliśmy... przy piersi. Tej nocy budził się dla niej cztery razy. Cztery! Jak nigdy.

I teraz zastanawiam się, czy odpuścić sobie mleko modyfikowane, spróbować z odciągniętym, czy jak Kasia pisałaś - nakarmić porządnie przed spaniem, a później, by R. przejął małego gryzonia, utulił, podał wodę i spróbował uśpić dalej? Będziemy próbować wszystkiego. Najgorsze jest to, że przede mną nagły, szybki wyjazd do Polski dosłownie na dwa dni po odbiór dowodu i nie uśmiecha mi się targać ze sobą Okruszka. Będzie musiał więc zostać z tatą. Szczególnie z tego powodu tak bardzo mi zależy na tym, by już go nie karmić. Oby tylko lepiej współpracował!

Jedzenie zupy opanowane na piątkę. Gdyby tak dorośle oduczył się piersi :)
Pomijając jednak ten szczegół (szczegół, szczególik, spędzający mi sen z powiek :D) dni wyglądają o niebo lepiej. Mnie mdłości powoli opuszczają, wzmogła mi się za to ochota na kwaśne i miętowe. Jeśli to jest blisko, potrafię w miarę przetrwać dzień. Czasem, kiedy Okruszek idzie spać na południe idę spać z nim lub chociaż kładę się i porządnie odpoczywam. Rano po przebudzeniu (6:30 - 7:00) leniuchujemy jeszcze pod kołdrą i przy bajkach. Jemy śniadanie, robimy porządki, bawimy się, szybki wypad na zakupy i pilnuję, by Okruszek poszedł spać nie wcześniej niż o 11. Ostatnio padł mi na spacerze (aura taka, że sama bym padła) o 10. Potem znów chciał iść spać o 16 i tak mieliśmy harce do prawie 22. My padnięci, przytuleni do poduszek i On - Okruszek skaczący nam po głowach. Rodzicielstwo takie piękne :)



Ale spójrzcie tylko na to zdjęcie! Z dnia na dzień Jakubek staje się nie tylko jakiś taki większy, a dużo mądrzejszy i wrażliwszy. Przytula się, kiedy tylko może, całuje, śmieje w głos. Najbardziej lubi, kiedy jest już popołudnie i przychodzi R. Zależnie co wtedy robimy, kiedy tylko widzi go przez okno zaczyna krzyczeć, uśmiechać się i biegnie do drzwi albo ciągnie mnie, bym go tam zaprowadziła (w końcu to znacznie szybsza droga!), uchylam drzwi, pozwalam mu je otworzyć do końca, a wtedy on rozpościera ramionka (dosłownie) i wpada w objęcia taty. Nie sądziłam, że roczniak będzie taki wylewny z uczuciami. I taki bystry.

Jemy wspólnie obiad, a potem jest czas na spacer i to spacer pełną gębą. Rzadko już przebyty całkiem w wózku. Okruszek już tak się rozpędził z chodzeniem, że wręcz biega i wchodzi wszędzie, gdzie tylko może. A najlepiej jest tam, gdzie nie można. Oczywiście. Mimo niepogody staramy się zatem wychodzić z nim jak najczęściej i zahaczamy nawet o plac zabaw.





 Uwielbiam jego uśmiech. Jego radość. Te małe iskierki w oczach, które mówią mi, że jest szczęśliwy. I aż ściska w dołku, że to szczęście powodujemy my - Rodzice. Tego nie można porównać z niczym innym. To rozpiera i wypełnia. Mimo zmęczenia. Mimo wszystko.

W tamtym tygodniu znów się zaniedbałam, ale na nadchodzące dni szykuję dla Was Post moich ulubionych gadżetów dziecięcych, a także Wpis czysto emocjonalny, czyli - Co czuje ciężarna z roczniakiem u boku. Zaglądajcie do nas koniecznie!

2 komentarze:

  1. Trzymam kciuki za udane odstawianie. Może się w końcu przemoże, bo faktycznie wyjazd może okazać się niezwykle stresujący dla Was wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  2. Relacjonuj koniecznie jak Wam idzie z odstawianiem, bo sama myślę o tym coraz częściej...

    OdpowiedzUsuń