sobota, 26 lipca 2014

Być dumną

Dzień dobry wam!

Dzisiaj chcę napisać o miłości do malin, tak bardzo nie mogłam się ich doczekać! Taką szalkę zjadłam w przeciągu pięciu minut, a i tak mocno się hamowałam :)



W końcówce tego tygodnia naszła mnie też jedna myśl. Szczególnie w świetle tego, jak coraz ciężej się czuję. Codzienna drzemka jest już normalnością.

Ostatnio kiedy podzieliłam się swoim blogiem z moją kochaną Żółtą Nogą Kingą (ściskam mocno!) nie myślałam nawet o tym. O tym, jak ciąża może wyglądać w oczach osób, które w ciąży nie są, a już tym bardziej w oczach osób porodem przerażonych. Po moim mailu do przerażenia porodem doszło w ogóle bycie w ciąży :) no właśnie - i to w sumie całkiem normalna reakcja. Tym bardziej w upale, jaki ostatnio panuje. Jest ociężałość, obolałość, zmęczenie. Sapiemy, turlamy się po chodniku, leżymy, narzekamy, płaczemy, śmiejemy się i wiele innych. W mniejszym albo większym stopniu. Prawda jest taka - każda inaczej czuje. Każdą jednak dopadają te ciążowe dolegliwości. Tylko czy... czy to wszystko?

Nie. Owszem, niekiedy jest ciężko. Tylko w tej ciężkości rośnie nam pod sercem mały człowieczek. Próbuje przez skórę dotknąć nas małą piąstką, małą nóżką. Żyje. Bije mu serduszko. I kochamy to maleństwo od początku. Prężymy swoje małe, wielkie brzuszki idąc ulicą i z dumą niejako mówimy "będę mamą". Bo całe zmęczenie i ogólny dyskomfort z czasem minie. A miłość zostanie na zawsze. Bez względu na wszystko.

I tą myślą chciałam się dziś podzielić. W końcówce 36 tygodnia. W upale. W ochocie na lody truskawkowe. Chciałam powiedzieć, że już nie mogę się doczekać, kiedy powiedzą o mnie "mama Kubusia". Bo to będzie najpiękniejsze uczucie pod słońcem.

Na koniec - byliśmy wczoraj na ktg, wszystko jest jak najlepiej, a przy badaniu ginekologicznym usłyszeliśmy "szyjka jest wyraźnie skrócona, kiedy przyjdą skurcze można spokojnie jechać do szpitala". Ale ale, jakie skurcze? Jestem dopiero po jednej akupunkturze! :P

Na koniec ostateczny - czyż tutaj nie widać ciężarnej dumy? :)


 

3 komentarze:

  1. Pięknie wyglądasz :) Widać wieeeelką dumę! :D A Kubuśki to fajne chłopaki - wiemy z pierwszej ręki ;)

    Jak któraś z koleżanek, kuzynek itd., które jeszcze nie były w ciąży pytają mnie o to jak to było, jak wyglądał poród - zawsze zaczynam od tego, że tyle kobiet dało radę! :) Każda przeżywa i odczuwa inaczej :) Ale maluszek wynagradza wszelkie niedogodności... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe widać tą dumę - super brzusio ;))
    ja też uwielbiam malinki ;))
    A co do wpisu u mnie - nad takim organizerem mimo wszystko myślę, bynajmniej wszystko pod ręką będzie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz absolutną rację, pomimo tylu dolegliwości ciężarówki chodzą dumne ze swoimi brzuszkami i tak powinno być :)
    A ta mała miłość pod sercem urasta do niebotycznych rozmiarów, proporcjonalnie do mijającego czasu :)

    OdpowiedzUsuń