piątek, 29 stycznia 2016

Jakubek - 17 miesiąc życia

Miałam zacząć pisać ten Post już na początku tygodnia, co by o niczym nie zapomnieć, ale jak zwykle nie wyszło:) może uda się następnym razem! Bo za każdym razem, jak przychodzi mi robić podsumowanie miesiąca mam wrażenie, że wiele mi umyka.

W tym miesiącu na pierwszy plan wybiło się kilka rzeczy - zamiłowanie do motocykli (jeszcze większe!), do piłki nożnej i do pomocy. To ostatnie podoba mi się najbardziej :)

Skóra, Fura i Komóra

Już Wam pisałam w jednym z Postów, że Jakub rozpozna dwukołowiec z daleka, wskaże go palcem i będzie wydawał charakterystyczny dźwięk "brym bryym" dopóki ów pojazd nie zniknie mu z pola widzenia. Uśmiecha się do każdego kierowcy motocykli :) a jak wsiada na motorower swojego taty potrafi wcisnąć guzik odpalania, podkręcić obroty, a od kiedy podpatrzył, jak R. odpala motor "ręcznie", czyli nogą, każe się podsunąć do wajchy i uderza w nią nogą, aż ta nie odskoczy w dół. I naprawdę mu się to udaje! Nie chcę wiedzieć, co będzie w przyszłości :) Dosłownie - skóra, fura i komóra. Telefon również ma obcykany na tyle, że reaguje na dzwonek i rzuca się by odebrać, a kiedy rozmawiamy przez niego na skype chodzi po całym mieszkaniu trzymając w łapkach urządzenie i to pokazuje durne minki, to kręci się dookoła oprowadzając po mieszkaniu. Jest naprawdę rozkoszny!


Hop Hop!

Długi czas Okruszek nasz nie łapał o co chodzi w kopaniu piłki. Ostatnio jednak nastąpił zwrot, bo potrafi przez dobre pół godziny latać po salonie, podrzucać ją, odrzucać, podbiegać i odkopywać. Zabawa przednia! Tyle, że my częściej niż on odpadamy ze zmęczenia :p a myśleliśmy, że będziemy tacy sprytni i raz dwa padnie do wieczornego spania. Nie ma zmiłuj! Jakub uwielbia się tak bawić i już nie możemy się doczekać ciepłej wiosny, by wychodzić z piłką na zewnątrz. Oj tak. W tym roku witajcie zielone ślady na kolanach!



Mamo, ja pomogę

Ten aspekt ostatniego miesiąca jest niekiedy wielką katastrofą, ale postanowiłam, nie bronić Jakubkowi wykazywania chęci niesienia pomocy i nawet, jeśli czasem muszę posprzątać dwukrotnie, to wiem, że w przyszłości chęć mu zostanie, a umiejętności wzrosną, zatem nie będę się łapać za głowę, tak jak teraz, kiedy na przykład przybiega z szufelką, kiedy zamiatam i podnosząc ją z zamiecionymi brudkami wyrzuca znów wszystko na ziemię. Potem jednak odchodzi spełniony, a ja poprawiam. Garnie się do mycia podłóg, kurzy, wieszania prania, a ostatnio nawet podpatrzył, jak podlewam kwiatka i potem wyciągał dzbanuszek z szafki i leciał do niego, by zrobić to samo "bez wody". Kwiatek wylądował na wyższej półce :D

 Kiedy rano robię śniadanie biegnie ze mną do lodówki i wyciąga rączki po produkty, by pomóc mi je zanieść do kuchni. Poprawiając kanapę, przynosi poduszki i je układa. Kiedy coś mi upadnie, chętnie to podnosi. Jest przekochany. Reaguje ochoczo na prośby, rozumie praktycznie wszystko. Jeszcze nie mówi konkretnych słów, ale czasem mam wrażenie, jakby w główce przelatywały mu ich tysiące!


Co jeszcze?

To niesamowite patrzeć tak na niego. Na jego mimikę, gesty, rosnące umiejętności. Niesamowite czuć jego ciepłe ciałko, kiedy mocno się przytula i uśmiecha psotnie, kiedy kradniemy mu buziaki. Jest bardzo wrażliwym, otwartym chłopcem, choć czasem zdarzają mu się histerie przy obcych. W takich sytuacjach nasza bliskość na szczęście załatwia sprawę.

Nie wiem, jak na siedemnasty miesiąc rozumie sytuację rozgrywającą się u Brzuszkowego, ale kiedy zobaczy mój odkryty brzuch przytula się do niego, całuje, a potem przykrywa bluzką, głaskając. Jestem bardzo ciekawa, jak zareaguje na młodszego braciszka. Na razie jest takim małym przytulaskiem, który z drugiej strony potrafi bawić się sam, pozwalając ogarnąć mieszkanie i obiad. Czasem sama się dziwię, że w ciągu dnia robię tak wiele. Doliczając do tego ciepłą kawę, prysznic i ciepłe muffinki!



Nie pozostaje nam nic innego, jak dalej się w niego zapatrywać i wspierać jego rozwój. Dalej przytulać, zacałowywać, głęboko oddychać, kiedy nadchodzi jakaś burza :)


Ostatnio potrafi również zasnąć na siedząco, co wcześniej praktycznie mu się nie zdarzało. To kolejna zmiana, a przed nami takowych na pewno więcej. Przed nami luty. Mam nadzieję, że bardziej intensywny i ciekawszy pod względem naszych zajęć, bo i pogoda zapowiada się dużo pogodniejsza.






10 komentarzy:

  1. Witaj :) Wygląda na to, że Kubuś będzie miał czego nauczyć młodszego braciszka :)Zdjęcie na motocyklu najlepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że zaczęła się faza na rozczochrane włosy, już ma się co rozczochrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, mnie też bardzo rozczula takie pomaganie, to takie słodkie! Moja Karolcia jak nasika do nocnika, to idzie wylać siku do kibla i spuszcza wodę! Jak ostatnio zrobiła tak pierwszy raz, to zbierałam koparę z podłogi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas to samo z grą w piłkę! My już padamy ze zmęczenia, a Laura wciąż przynosi piłkę i prosi o zabawę. Nie mam serca jej odmówić więc nie pozostaje nic innego jak podnieść tyłek :]

    Jak Okruszek pocieszny z tym zainteresowaniem brzuszkiem :) Na pewno będzie super starszym bratem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój mały wariat też przepada za piłką. Na jej widok krzyczy Gola! i kopie jak opętany :) Niestety skończyliśmy 19 miesiąc i zaczyna się jazda bez trzymanki. Tak jakby bunt dwulatka objawił się jakoś wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. co za uroczy Maluch:) ja to wgl mam sentyment nawet do samego imienia:) Bardzo chciałam je dać mojemu pierwszemu synkowi, ale szanowny Pan tata nie pozwolił

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo pozytywny post, czytałam z uśmiechem na ustach. Kuba jest cudowny. :) super, że zaczyna się pomoc, ja już nie mogę się doczekać, aż Nadia zacznie wykazywać taką chęć. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że masz w domu małego pomocnika :)ciekawe czy moja mała też będzie tak garnąć się do pomocy jak porośnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubie czytać Twoje wpisy, bo z nich zawsze bje tyle optymizmu. :)
    Super, że pozwalasz Jakubkowi na samodzielność w takim stopniu na ile tylko ma on ochotę. U nas takie podejście już procentuje, a Oli jest przeciez niewiele starszy.
    Jak tak patrzę na Twój brzusio to sama z utęsknieniem myśle o kolejnej ciąży.
    Ściskam Cię mocno i trzymajcie się Kochani! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. gratuluje następnego maleństwa :)

    OdpowiedzUsuń